Jak ochronić pomysł na biznes przed kradzieżą (i co robić, gdy do niej dojdzie)? | KISS digital

Senior Editor.

Jak ochronić pomysł na biznes przed kradzieżą (i co robić, gdy do niej dojdzie)?

Jak chronić swój pomysł na biznes?

Mam pomysł na biznes, jakiego nie było! Jeszcze trochę go przemyślę, doszlifuję, zrealizuję z jakąś super agencją digitalową, a potem będę już tylko liczył zyski. Obawiam się tylko jednego: żeby mi tego pomysłu nikt nie podwędził. Tylko jak mogę go ochronić przed kradzieżą?

Zacznijmy od wieści złej i dobrej zarazem. Twój pomysł biznesowy z pewnością jest cenny, ale na tym etapie niemal wyłącznie dla ciebie. Prawdopodobieństwo, że ktoś „z zewnątrz” zainteresuje się nim w sposób inny niż czysto grzecznościowy, jest stosunkowo niskie. Powód jest prosty: na rynku jest mnóstwo pomysłów na biznes. Na świecie działa obecnie ok. 300 milionów startupów, w sklepie Google Play dostępnych jest blisko 3 miliony aplikacji, a kolejne miliony koncepcji biznesowych czekają na realizację.

Firmy, które byłyby potencjalnie zainteresowane przejęciem twojej idei, starają się wcielać życie przede wszystkim swoje własne pomysły, wierząc w nie równie mocno, jak ty w swój. Co nie znaczy, że twój nie jest znakomity. Być może jest. Dlatego warto go chronić. Nie warto jednak niepokoić się na zapas, że pomysł faktycznie zagrożony jest kradzieżą i ktoś na niego czyha.

Tajemnica przedsiębiorstwa, czyli dyskretnego prawo strzeże

Podstawowy środek zapobiegawczy, chroniący przed kradzieżą pomysłu na biznes, to dyskrecja. Niby oczywiste, ale warto o tym przypomnieć, bo problemy często biorą się z banalnych zaniedbań. Dyskrecja jest ważna nie tylko ze względów praktycznych, ale również prawnych. Jej zachowanie jest kluczowe dla ochrony tzw. tajemnicy przedsiębiorstwa (także: tajemnicy handlowej). To termin prawny, który odnosi się do „nieujawnionych do wiadomości publicznej informacji technicznych, technologicznych, organizacyjnych przedsiębiorstwa lub innych informacji posiadających wartość gospodarczą, co do których przedsiębiorca podjął niezbędne działania w celu zachowania ich poufności”.

Innymi słowy dana informacja stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa, jeśli spełnia łącznie trzy warunki:

Tajemnica przedsiębiorstwa podlega więc ochronie prawnej pod warunkiem, że przedsiębiorca ma – uwaga! – „rozpoznawalną dla innych osób” wolę, by pozostała ona tajemnicą. Bez takiej jasno określonej woli informacja, nawet jeśli w danym momencie jest nieznana dla stron trzecich, nie będzie tajemnicą przedsiębiorstwa. Pozostanie nią natomiast, jeśli nawet podzielimy się nią z gronem osób zobowiązanych do dyskrecji, np. za pomocą umowy NDA.

Prawo autorskie – może ochronić twój kod, ale nie pomysł na biznes

W przypadku ochrony pomysłów na biznes przed kradzieżą dyskrecja jest tym ważniejsza, że takich koncepcji nie da się zastrzec. – Pomysły, nawet te najbardziej rewolucyjne, w większości przypadków nie są objęte ochroną na gruncie prawa autorskiego – zaznacza Rafał Wysocki, radca prawny, specjalista w zakresie prawa nowych technologii, od ponad 10 lat prowadzący własną kancelarię w Krakowie – Przykładem są choćby programy do prowadzenia księgowości, które przecież też wyrosły z pewnego pomysłu. Ktoś, kto jako pierwszy stworzył taki software, nie ma monopolu na to, by wytwarzać takie oprogramowanie w przyszłości. W samej Polsce tego typu produktów jest co najmniej kilkaset. Z aplikacjami webowymi czy mobilnymi sytuacja wygląda podobnie – wyjaśnia ekspert.

Czy to znaczy, że poza dyskrecją nie posiadamy żadnych narzędzi do ochrony swojej koncepcji? Niezupełnie. Wiele zależy od tego, co w danej sytuacji rozumiemy pod pojęciem pomysłu na biznes. Jeśli idea sprowadza się do rozwiązania, które można zamknąć w kilku akapitach tekstu – raczej trudno będzie ją zastrzec.

Jeśli pomysł jest w zaawansowanej fazie rozwoju i obejmuje gotowe elementy o charakterze twórczym, szansa na objęcie go ochroną prawną jest większa. – Weźmy za przykład aplikację webową. Składa się na nią zarówno kod, jak i warstwa koncepcyjno-wizualna, czyli design, układ funkcjonalny, kolorystyka, elementy UX, a do tego nazwa, która dodatkowo indywidualizuje produkt. To całość, która może stanowić przedmiot ochrony na gruncie prawa autorskiego – wyjaśnia Wysocki. Jeśli obok aspektów twórczych koncepcja ma również charakter techniczny lub technologiczny, może podlegać ochronie także na mocy przepisów o tajemnicy przedsiębiorstwa (chyba że jest już chroniona patentem).

Sprawa nie jest jednak zerojedynkowa. Warunkiem ochrony na gruncie prawa autorskiego, która przysługuje „z automatu”, jest twórczy charakter rozwiązania. – W przypadku algorytmu, który będzie liczył kwotę netto i brutto w zakresie stawki podatku VAT, trudno mówić o dokonaniu twórczym i odkrywczym – zaznacza prawnik. Taki produkt nie będzie zatem podlegał ochronie prawnej.

Gdzie w takim razie przebiega granica między twórczością a odtwórczością? Trudno powiedzieć. Zależy to od konkretnego przypadku. Często decyduje o tym „kontekst”, czyli charakter projektu, którego składową stanowi dane rozwiązanie, np. kod.

– Jeśli mamy do czynienia z autorskim rozwiązaniem stanowiącym element większej całości o charakterze twórczym, to jest większa szansa, że kod czy identyfikacja wizualna będą objęte ochroną na gruncie prawa autorskiego – wyjaśnia ekspert. Szansa, bo gdy dojdzie do sytuacji spornej (np. ktoś faktycznie „zainspiruje się” twoim pomysłem) i sprawa trafi do sądu, jej rozstrzygnięcie w dużym stopniu będzie miało charakter uznaniowy.

Jak zastrzec nazwę i logo, by lepiej chronić swój pomysł na biznes?

Wśród elementów, które mogą składać się na pomysł biznesowy, wyjątek stanowi nazwa. Zazwyczaj to nie ona jest istotą koncepcji, ale często ma niebagatelne znaczenie w jej realizacji. Dobrze zatem wiedzieć, że można – a nawet należy – ją zastrzec: zarówno jako znak słowny (nazwę firmy lub projektu), jak i słowno-graficzny (logo). Można to zrobić w Urzędzie Patentowym, składając wniosek o udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy. Wcześniej należy sprawdzić, czy dana nazwa nie jest już zastrzeżona.

Nie będziemy tu charakteryzować całej procedury – dokładny opis postępowania wraz z kosztami można znaleźć na stronie UPRP.gov.pl. Tabela opłat za zgłoszenia i ochronę dostępna jest TUTAJ. Warto dodać, że jeśli biznes ma mieć zasięg międzynarodowy, nie od rzeczy będzie rozszerzenie zasięgu terytorialnego znaku na inne państwa.

Oddzielną, choć powiązaną kwestią jest rejestracja domeny odpowiadającej nazwie przedsięwzięcia. Więcej na ten temat pisaliśmy w jednym z poprzednich tekstów: „Domena dla startupu. Czym jest, jak ją wybrać i skąd ją wziąć?”. Ujmując rzecz w skrócie: będzie idealnie, jeśli uda ci się zarejestrować nazwę bezpośrednio w domenie .pl (jeśli chcesz działać na rynku polskim), a także .com (jeśli chcesz działać na rynku międzynarodowym).

Sąd, UOKiK czy mediacja? Co robić, gdy ktoś ukradnie nam pomysł na biznes?

Z zastrzeżeniem nazwy i logo jest nieco ceregieli (z rejestracją domeny znacznie mniej, chyba że pojawia się konieczność jej odkupienia), ale jeśli dopełnimy formalności, zyskujemy bezwarunkową ochronę prawną znaku towarowego. Prawo autorskie jest pod tym względem wygodniejsze – nie wymaga bowiem podejmowania żadnych działań urzędowych i zapewnia ochronę dzieła twórczego w trybie automatycznym. Szkopuł w tym, że nie jest to ochrona równie „jednoznaczna” jak w przypadku znaku towarowego – bo i przedmiot ochrony jest tej „jednoznaczności” pozbawiony. W efekcie spory związane z przypadkami domniemanej kradzieży pomysłu czy raczej konkretnego dokonania są trudniejsze do rozstrzygnięcia.

– W takiej sytuacji kluczowe jest wykazanie, że jesteśmy autorem danego rozwiązania, czyli najczęściej wykazanie, że stworzyliśmy je wcześniej – wyjaśnia Rafał Wysocki. Jakie instytucje mogą przyznać nam rację w sporze konkurencją, którą oskarżamy o plagiat? Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) lub sąd powszechny. Zwykle jednak sprawy nie idą tak daleko. – Najczęściej takie konflikty są rozwiązywane w drodze porozumień wzajemnych – mówi ekspert. Nie tylko dlatego, że mało kto chce spędzać czas w sądach i opłacać koszty postępowania. – Przypadki, w których dana firma działa w sposób bardzo „ofensywny” i popełnia rażący plagiat, są rzadkie. Zazwyczaj do sytuacji spornych dochodzi przez nieuwagę, np. dwie firmy w krótkim odstępie czasu, niezależnie od siebie wprowadzają na rynek dwa podobne produkty – tłumaczy prawnik.

Istnieje też możliwość skierowania sprawy do mediacji. To coraz bardziej powszechna forma rozwiązywania sporów. Tego typu postępowania prowadzą wykwalifikowani eksperci – prawnicy lub „praktycy”, znający realia danej branży. Nie ma więc obawy, że kwestie związane z autorstwem kodu będzie rozstrzygał prawnik zajmujący się konfliktami rodzinnymi. Wykazy mediatorów można znaleźć w sądach powszechnych.

Chcesz ochronić swój pomysł na biznes? Współpracuj z firmami, które dbają o bezpieczeństwo danych

Mediacja jest z pewnością pasjonującym doświadczeniem, ale warto zadbać o to, by nie musiało do niej dojść. Podstawowym środkiem ostrożności jest wspomniana wcześniej dyskrecja. Warto rozszerzyć ją o zabezpieczenia techniczne oraz rozmaite „dobre praktyki”, jak ochrona komputerów przed włamaniami, stosowanie niszczarek do papieru, kontrola dostępu do firmy, zabezpieczanie pomieszczeń, w których znajduje się sprzęt lub dokumenty z wrażliwymi danymi itp.

Kwestie związane z bezpieczeństwem informacji reguluje międzynarodowa norma ISO/IEC 27001. Warto jednak zapoznać się z jej zaleceniami i wdrożyć przynajmniej część z nich. Dobrym pomysłem jest też zwracanie uwagi na to, jak podchodzą do bezpieczeństwa danych twoi partnerzy biznesowi. Firma, która posiada certyfikat ISO/IEC 27001 – jak KISS digital – potrafi zadbać o bezpieczeństwo informacji w sposób bardziej profesjonalny niż firma, która o takim certyfikacie nie słyszała.

Niezależnie od tego, z kim podejmujesz współpracę, zawsze warto podpisać tzw. non-disclosure agreement (NDA), czyli umowę poufności. – Podpisanie NDA niesie ze sobą dwie korzyści. Po pierwsze daje w miarę solidną gwarancję, że osoba lub firma, która uzyskuje dostęp do wrażliwych danych, nie ujawni ich ani nie wykorzysta. Po drugie taka umowa poświadcza, że informacje nią objęte stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa, a przedsiębiorca podjął odpowiednie kroki, by tę tajemnicę chronić – tłumaczy Rafał Wysocki.

Oczywiście NDA, by była skuteczna, powinna przewidywać konsekwencje za jej złamanie w postaci kary umownej. Ustalenie wysokości tej ostatniej leży w gestii stron, które podpisują NDA i zwykle odpowiada wartości powierzanych informacji. W KISS digital podpisanie umowy poufności sugerujemy klientowi już w początkowym etapie kontaktu. To po prostu wygodne rozwiązanie, które zapewnia dobry nastrój i spokojny sen obu stronom omawiającym interesy.

Jeśli chcesz rozwinąć swój pomysł na biznes we współpracy z firmą, która poważnie traktuje tajemnicę handlową i przestrzega najwyższych standardów w zakresie ochrony danych – skontaktuj się z nami.

Przemysław Ćwik

Senior Editor.